Kiedy stajemy przed ważnym wyborem życiowym, często szukamy pomocy. Pomóż dokonać wyboru, odkrycia swojego powołania osobom, których losy pokrótce opisaliśmy. Najciekawsze i natrafniejsze rady zostaną nagrodzone.
Po wybraniu historii wpisz proponowany przez ciebie wybór w postaci krótkiej wypowiedzi, wypełnij pozostałe rubryki formularza i wyślij do nas. Twoja propozycja ukaże się na naszej stronie!
Paweł
był już trzeci rok w Sudanie. Zgłosił się na ochotnika do misji organizowanej przez WHO (World Health Organization) i teraz pracował jako pediatra w niewielkim szpitalu dziecięcym na południe od Chartumu. Do zakończenia kontraktu pozostawał mu jeszcze rok. Potem, mocno zmęczony już takim trybem pracy, 31 letni lekarz zamierzał wrócić do kraju. Myślał o założeniu rodziny, ale w warunkach pracy w Sudanie, bez jakichkolwiek kontaktów z Polakami, nie było ku temu możliwości. Na co dzień pracował z zaledwie dwoma białymi lekarzami z Niemiec. Pobyt mocno dał mu się we znaki i patrząc już z perspektywy trzeciego roku, wydałał się mniej idealistyczny. Zwłaszcza warunki klimatyczne mocno nadwyrężyły stan zdrowia młodego lekarza. Pocieszające było to, że dzieci naprawdę potrzebowały jego pomocy i naprawdę widział ich wdzięczność.Ręce sprawnym ruchem zgarniały ubrania do walizki. Nie miał dużo ubrań więc nie stanowiło to problemu.
Doktor Klaus wszedł cicho do pokoju zaniepokojony odgłosami krzątaniny. O tej porze przeważnie wszyscy na terenie ośrodka mieli sjestę.
- Paweł, pakujesz się? Wyjeżdżasz gdzieś?
- Jadę do Dżunkali – odpowiedział nie przerywając pakowania.
- Do Dżunkali? – twarz Klausa stała się jednym wielkim znakiem zapytania – czytałeś o epidemii? Ale przecież wiesz, że nam nie wolno?
- Dlaczego tak uważasz? – odpowiedział Paweł jakby szybko recytował przygotowaną wcześniej kwestię.
- Jest wyraźny zakaz władz. Zamknęli cały region żeby nie dopuścić do rozprzestrzeniania się zarazy. Przecież wiesz, że tak się robi nie tylko w Sudanie.
- Nie, Klaus – tym razem polski lekarz przerwał pakowanie i stanął przed rozmówcą – tak się nie robi. To tylko wybieg, żeby nie wpuścić dziennikarzy. Tam ludzie umierają na ulicach i nie mają żadnej pomocy. Wiesz o tym równie dobrze jak ja. Byliśmy tam w zeszłym roku.
- Nie możesz nas tu zostawić. Jest nas tylko trzech – doktor Klaus zmienił taktykę.
- Poradzicie sobie. Jak Heinrich wyjeżdżał na miesiąc urlopu w ubiegłym roku jakoś we dwóch sobie radziliśmy.
- To było co innego. Z Dżunkali możesz nie wrócić. Wiesz, że mamy mało leków. W obecnej sytuacji nie mogę stracić lekarza. Pomyśl też o swoich planach. Za rok będziesz w Polsce. Po co chcesz ryzykować – Niemiec nie dawał za wygraną, mówił szybko jakby chciał przysypać kolegę gradem argumentów spod których nie będzie w stanie się wydostać – jako Twój przełożony nie zgadzam się na ten wyjazd.
Paweł usiadł gwałtownie na łóżku twarzą do okna. Chwilę patrzył bez ruchu w bezbarwne niebo graniczące z szarością pustyni. Potem wolno ukrył twarz w dłoniach. Milczeli obaj.
Decyzja doktora Pawła nie jest łatwa. Władze nie zgadzają się na wjazd obcokrajowców do zamkniętej strefy. Mogą wyniknąć z tego poważne kłopoty. Ponadto, wziąwszy pod uwagę warunki higieniczne panujące na południu Sudanu zniszczonym wieloletnimi walkami, nie jest wykluczone zarażenie się chorobą. W tym miejscu obawy doktora Klausa nie są bezpodstawne. Paweł jednak wie, że jego obowiązkiem jest nieść pomoc potrzebującym. A może po prostu to lekarstwo na nudę i monotonię pracy w małym wiejskim szpitalu w zapomnianej przez świat Afryce?
Doktor Paweł staje przed trudną decyzją. Co mu doradzisz: